Decoupageuję amatorsko, szyję bo wolę chodzić po sklepach z tkaninami niż z ciuchami. Czasem coś upitraszę, nie często choć lubię, bo smakuje mi moja kuchnia, o trzeci podbródek się boję. I to o tym tu.
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Zakładki:
1. Decoupage
2. szycie
3. I coś jeszcze czyli: kulinarnie
4. inne twórczości
5. forum
Na skróty
Tutorki
Zakupy decoupage
Zakupy tkaniny


CANDY:


U Agnieszki 02.02.2011r.


U mamy Marcela 04.02.2011r.


U Kasi 5.02.2011r.


Walentynkowe u Ishin 5.02.2011r.


Srebrne candy 07.02.2011r.


Haftem malowane 13.02.2011r.


Cud Edit 14.02.2011r.


Z zielonej wyspy 14.02.2011r.


Rozdawajka u Helenki 15.02.2011r.


Pracownia Alaya 01.03.2011


======================
Licznik odwiedzin:
Liczniki na stonę
RSS
niedziela, 10 kwietnia 2011
Jeszcze raz info
poniedziałek, 28 marca 2011
krok po kroku
Pogodna rudbekio:), nie mogę pozwolić byś mimo chęci nie dołączyła mojego bloga do ulubionych. Poniżej krok po kroku:) special for you:)

Po pierwsze edytuj swój blog, przy którym chcesz dołączyć blog ulubiony


Następnie kliknij zakładkę 'linki':


Potem wybierz katalog ze swoimi ulubionymi linkami. Na poniższym zdjęciu wybrałam spośród moich katalogów przykładowy 'na skróty'.


Wypełnij pola (na zdjęciu zaznaczone na czerwono), w pierwszym kwadraciku wpisz nazwę po jaką chcesz trzymać ulubiony blog (tzw. alias), a w drugim kwadraciku wrzuć link do bloga.


Ja wpisałam namiary na swój blog, tak dla przykładu. I następnie należy potwierdzić klikając 'dodaj link'.


Po całej operacji na blogu jest już zamieszczony link, u mnie wygląda to tak:


Zachęcam wszystkich, którzy chcieliby dołączyć mój nowy stary blog do ulubionych, a nie wiedzą jak:) do skorzystania z mini kursiku:)
Przeprowadzam się i ja
wiem, długo tu miejsca nie zagrzałam, ale dostrzegłam, że używanie blogspota pomaga zaoszczędzić czas. Nie trzeba otwierać każdego bloga by zajrzeć czy ktoś coś napisał. Obserwowane blogi pięknie uporządkowane wg daty ostatniego wpisu. Taka oszczędność czasu jest dla mnie bardzo istotna. Przy okazji zauważyłam, że jest tam mnóstwo korzystnych narzędzi projektowych. Wiele operacji wykonuje się szybciej, łatwiej. No i może nie będzie "błędów wewnętrznych", które na bloxie mamy często:)

Po następne moje posty zapraszam na blogspot:


http://wszystkoinne.blogspot.com/
sobota, 26 marca 2011
Pisanki i u mnie początek
Pisanki mają po obu stronach króliczka, a przestrzenie są wypełnione kolorowymi motylkami, gdzieniegdzie marcheweczkami. Niestety nie widać tu rzeczywistego koloru pisanek, są jasno żółte. To jasny ale cieplutki, dość nasycony kolor. Pisanki powstały przez ozdobienie wydmuszek, a prezentują się następująco:

Jedna strona:



obrócone o ćwierć obrotu:

i miszmasz:


W planach pisanki ponownie z króliczkami i motylkami, ale w innych kolorach. Myślę o jasnozielonym, pomarańczowym, może czerwonym.
Tagi: decoupage
21:08, flydot
Link Komentarze (7) »
czwartek, 17 marca 2011
Moje małe tajemnice
Czyli zostałam zaproszona do zabawy blogowej. Hmm, czemu by nie? Właściwie zważywszy na bardzo mały ruch na moim blogu to cieszę się, że ktoś o mnie pomyślał:), dziękuję koleżanko o pięknym nicku, semprelaprimavera.

Zatem przedstawiam kilka informacji o mnie:

1. lubię matematykę, kocham pomagać innym ją zrozumieć

2. kocham porządek, nie cierpię sprzątać, więc organizuję mieszkanie na zasadzie minimum, żadnych durnostojek, w większości zamknięte szafki, brak zbierających kurz dywanów, zasłon, itp. Właściwie zaakceptowałabym dywany, bo mimo powyższego lubię przytulność, wówczas jednak musiałyby być plamo odporne z krótkim włosem, najlepiej żeby nie przyjmowały kurzu i same się czyściły:)

3. lubię sprawiać sobie przyjemność, a cieszą mnie najczęściej drobiazgi, dobra herbatka, wyszukany kubek, wyszukane skarpetki (tak, skapetki:) )

4. jestem chorobliwą planistką, rozplanowuję wszystko, posiłki, rozrywki, robię według planu zakupy, właściwie dzień zaczynam od chwili z kartką i ołówkiem. Kocham dobrą organizację, dnia, mieszkania, szafy z ubraniami, czasu wolnego.. sztywniara ze mnie, raczej gubię się w chaosie, wściekam się jak coś idzie niezgodnie z planem:)

5. zbieram pudełka, większe mniejsze, również kartony.. bo wg mnie się przydają:), rozdzielam sobie wówczas np. ozdoby do włosów, na spinki, gumki, klamry.. biżuterię na wisiorki, korale, łańcuszki.. nie cierpię walających się śrubek, więc mój mąż ma przykaz również trzymania ich w pudełeczkach, również najlepiej usystematyzowane, np. wg wielkości :) wszyscy się ze mnie śmieją i często proponują mi jakieś bezużyteczne pudełeczka np. po maśle:)

6. jestem zła jeśli nie wygospodaruję w ciągu dnia dłuższej chwili dla siebie choćby po to by pokontemplować

7. lubię głębokie rozmowy, niestety spotkałam w życiu tylko kilka osób, z którymi się rozumiałam na wskroś, jedna wyjechała na drugi koniec Polski, druga wyemigrowała z kraju, a trzecia.. hmm, los z nas zakpił, nasze drogi rozeszły się, w bólu, tej znajomości brakuje mi szczególnie

8. jestem tolerancyjna i jestem wyrozumiała dla większości ludzi, posiadam duże pokłady empatii, miewam niezawodną intuicję

9. często płaczę, rozczulam się przy byle okazji, wzruszam się nawet na dźwięk wysokich tonów:), do kościoła nie wychodzę bez chusteczki

10. nie toleruję chamstwa, ironii i złośliwości, unikam ludzi przebiegłych, bezwzględnych, nie odnajduję się i nie potrafię funkcjonować w środowisku takich ludzi

11. nie lubię korporacji, wg mnie to miejsce gdzie nie mówi się wprost, miejsce ukrywanej rywalizacji i wielu nieprawdziwych uśmiechów, to miejsce, w którym każdy, bardziej lub mniej skrycie, pragnie się wyróżnić, niektórzy nawet, bardziej lub mniej uczciwie, do tego dążą, większość jest jednak maleńkimi, najczęściej niedostrzegalnymi, cząstkami wielkiej machiny

12. uwielbiam śpiewać, marzę o szkole śpiewania, tak w ramach rozrywki, zamiast fitnessu na przykład:), kiedyś uczęszczałam do zespołu wokalnego, wiem jakie znaczenie dla rezultaty mają ćwiczenia. Muzyka w ogóle jest mi bardzo ważna, nie wyobrażam sobie bez niej życia

11. kocham czytać, lubię wyjątkowe zakładki do książki

12. chciałabym jak najwięcej w życiu zobaczyć, na wakacje wybiorę wycieczkę objazdową, nie leżenie pod palmą, mam to szczęście mieszkać nad morzem, plaży mi nie brakuje

13. nie mam silnej woli

14. lubię wcześnie wstawać, rano mam więcej energii niż wieczorem

15. lubię swoje towarzystwo

16. lubię też ludzi, łatwo nawiązuję nowe znajomości, zaprzyjaźniam się jednak rzadko

17. najpiękniejsze chwile to te spędzone z książką, ale wówczas gdy mieszkanie świeci i pachnie czystością, kiedy w domu zrobione jest absolutnie wszystko, kiedy nic nie zalega w głowie, żaden sprawunek. Takie chwile zdarzają się rzadko, dlatego, że jak mam do wyboru poczytać upragnioną książkę i posprzątać pokój to zgadnijcie co wybiorę

18. sądząc po tym jak się rozpisałam na swój temat to wygląda, że jestem też próżna (tak się nazywa ludzi, którzy lubią o sobie mówić?, z polskiego byłam cienka) :)

Do zabawy zapraszam: .. nie wiem kogo, taki u mnie mały ruch. Mam stałą czytelniczkę, aneladgam http://lylis.blox.pl/html, ale wydaje mi się, że aneladgam już kiedyś uczestniczyła w podobnej zabawie, a jak nie, to ja wiem, że to bardzo zapracowana osóbka:), więc jeśli zechce to zapraszam, weź udział, ale jak nie, to uznaj, że zaproszenia nie było:) Być może mam też innych stałych czytelników, ale tego nie wiem, nie zostawiają komentarzy..:)

Z osób, które pozostawiły na moim blogu jakiś ślad wybrałam kilka. Jeśli poniższe twórczyni mają ochotę wziąć udział w zabawie to zapraszam:

decopasja http://deco-pasja.blogspot.com/
dagny14 http://dagi35.blox.pl/html
ovillo http://ovillowetoitamto.blogspot.com/
qura http://oura512.blox.pl/html
pogodna rudbekia http://zamiastem.blox.pl/html

środa, 16 marca 2011
Nie na temat
Chyba znów muszę zmienić opis swojego bloga, tym razem już na zupełnie ogólny, bo potrzebę pisania czuję, a niczego nie tworzę..

Dziś napiszę o książce, którą przed chwilą skończyłam czytać i mimo, że nie jest gatunku moich ulubionych to jestem pod pewnym wrażeniem, jakie na mnie wywarła. O książce tej już wspomniałam, chyba tydzień temu, to ta, którą pożyczyła mi pewna nastolatka, książkomaniaczka:). Książka cudownie zachęcająco przepastna (stron ponad 450).



No cóż, mogłam przewidzieć gatunek i pomyśleć o tym, że nastolatki czytają o nastolatkach.. Książka nadawałaby się na scenariusz do młodzieżowego filmu romantycznego. Długo nie mogłam się wciągnąć. Czytając przypominałam sobie własne młodzieńcze ochoty, pragnienia, oczekiwania i dylematy związane z reprezentantami płci przeciwnej:) Zadziwiające, że to co kiedyś pochłaniało większość mojej uwagi teraz zniechęcało do czytania, nudne, naiwne, nierzeczywiste... Książka opisuje uczucie jakie narodziło się między zesłanym na ziemię aniołem w skórze nastolatki a ziemskim chłopcem. Wątkiem towarzyszącym była walka między dobrem a złem, wysłannikami Boga i Lucyfera i to ten wątek sprawił, że w końcu książka mnie wciągnęła. Mimo, że nie przeczytałam o niczym nowym, mimo, że to też banalne to jednak przypomniałam sobie, po raz kolejny, że miłość zło zwalcza, przypomniałam sobie by docenić to uczucie, że miewa potężną moc. Życzę tu zaglądającym by gościło w ich sercach.

Ciekawostka: autorką książki jest nastoletnia dziewczyna:) Pisana jest może nie 'dobrym językiem', ale dobrze się ją czyta.

A z książki (zdjęcie) wygląda zakładka, która powstała z myślą o mnie:). Nie ma jeszcze 'swojej' książki, na razie przeznaczona jest do upolowanych na czyiś półkach:), na razie.

Tagi: książki
14:26, flydot
Link Komentarze (1) »
piątek, 11 marca 2011
Powiem tylko, że to już 4 dziesiątka i nie było na okrągło:)

ale było miło, mąż zrobił tort, siostra miała dzień wolny od pracy, odwiedziła, spędziła ze mną sporo czasu, przyniosła wspaniały prezent, takie pieniądze, których na pewno nie wydam 'na chleb':). Teraz mam cudowny dylemat, kupić sobie książkę czy płytę, a może jeszcze coś innego:). Otrzymałam jeszcze inne kwiatuszki w złotówkach. Kilka osób pamiętało i życzenia złożyło, kilka smsów i ukochana karteczka z Gliwic.
Było miło i przyjemnie.

Tagi: co u mnie
13:57, flydot
Link Komentarze (3) »
wtorek, 08 marca 2011
kilka wpisów zamiast szycia
Coś szycie mi nie idzie, zacząć nie mogę, to chyba dlatego, że już dawno nie miałam tak wolnego dnia jak dzisiejszy. Zresztą okazało się, że nie mogę poszaleć z wyborem sztuki do uszycia, zapomniałam kupić nici i mam tylko białą, więc w grę wchodzi tylko biały materiał. No i teraz dylemat. Co z tej białej tkaniny uszyć. Pomysły mam dwa: albo bluzeczkę dla siebie, taką zwykłą pod sweterek, bardzo lubię jak mam coś białego pod szyją, lub drugi pomysł to koszulka nocna dla królewny. Dziecię mi podrosło tak, że np. piżamek mi braknie. Zauważyłam natomiast, że lubi spać w dłuższej koszuli nocnej, a ma tylko jedną. Pokażę jak wygląda tkanina, jak już się na coś zdecyduję to pokażę co zrobiłam. Fajnie potem popatrzeć, że bezładny kawałek tkaniny stał się sensownym ubrankiem.



Gdybym zdecydowała się na koszulkę nocną dla królewny to dołożyłabym chyba gdzieś trochę błękitu, w połączeniu wygląda tak:


Przy okazji chciałam się pochwalić moim nowym nabytkiem. Udało mi się po pierwsze dorwać, a po drugie bardzo okazyjnie, książki, które od dawna chciałam mieć. Polecam je. Naprawdę kroje podane są w prostych matematycznych instrukcjach. Czegoś takiego potrzebowałam, szukałam. Jeszcze nic nie uszyłam po przeczytaniu, ale już temat samodzielnego projektowania wykroju jest dla mnie zrozumiały.


Ponieważ i tak nie szyję:), to nadrobię kolejną (ostatnio tylko nadrabiam zaległości.. i tworzę kolejne:) ) i wrócę do okresu walentynek. To już chyba trzy tygodnie minęły a ja jeszcze nie pokazałam jaką przyjemność na spółkę z koleżanką memu mężowi zrobiłam:) Małżonek mój wielbicielem sportu jest (na różne sposoby) i od jakiegoś czasu mędził, żebym mu jakąś np bluzę z emblematem Chicago Bulls uszyła (!!!???!!!) Help! Z pomocą niespodzianie przyszła mi moja koleżanka, mistrzyni krzyżyka i zalegające u Niej podkładki pod kubek. Mówię o aneladgam. Kochana zgodziła się zmierzyć z tym logo i przetransformowała je na podkładkę. Podkładka wyszła Madzi rewelacyjnie, sama bym się bardzo ucieszyła gdybym taką dostała, no może z innym wzorem. Logo jest niesamowicie wierne oryginałowi. Mąż cieszył się jak dziecko. Ja też, bo już dawno mi się tak prezent nie udał. Miałam zamiar pokazać tu zdjęcie po tym jak rozpakował prezent, ale otrzymał Go ode mnie po tym jak biegał przez ponad 2 godziny,  wyszedł na zdjęciach delikatnie mówiąc niedobrze. Podkładka leży między biurkiem a kubkiem w pracy małżonka.



Mąż nie jest jedynym w naszej rodzinie, który cieszy oczy twórczością aneladgam. W trakcie tworzenia niniejszego wpisu miałam wizytę listonosza, którym przyniósł paczuszkę z innym Madzi wytworem, tym razem przeznaczonym dla mnie:). Zachwycając się blogiem "szydełkiem przez duszę" autorstwa aneladgam wygrałam 'candy bez zapowiedzi':), nagrody przypadły najczęściej zaglądającym na blog komentatorom. Nagrodę można było sobie wybrać, a ja zachwycająca się krzyżykami, poprosiłam o wyszywaną zakładkę do książki (kocham zakładki do książki, książki zresztą też). No i proszę: przepiękna, wiosenna, specjalnie dla mnie zakładka z niezapominajkami!




I radosny rewers:



Madziu, bardzo, bardzo dziękuję. Jest cudna. Kocham niezapominajki, zachwycałam się nimi już jako dziecko, kiedy bardzo dużą część czasu spędzałam na spacerach brzegami jezior. Spotykałam wówczas całe poletka niezapominajkowe. Twoje niezapominajki w otoczeniu tej soczystej zieleni, motylka i kwiecia na rewersie przywołuje wspomnienie tamtych spacerów.

Wczoraj, poznana niedawno dziewczynka, pożyczyła mi książkę (dawno nic nie czytałam), a dziś trafiła mi się piękna zakładka. Wspaniały 8 marca!

ps. jestem już po dwóch kubeczkach darowanej mi w zimowej wymiance u Moteczka herbatki, na pierwszy ogień poszła Dilmach 'brandy spice' była tak dobra, że natychmiast zrobiłam sobie drugą tą samą:) mniam.

Tagi: szycie
15:16, flydot
Link Komentarze (2) »
FINAŁ
Wymianki u Moteczka. Można się chwalić:)

To była moja pierwsza wymianka, tzn. po raz pierwszy ja brałam w wymiance udział. Swój prezent otrzymałam dość wcześnie, wylosowana zostałam dla Ovillo:) Zasady wymianki zakładały możliwość chwalenia się prezentami dopiero 8go marca, nie mogłam się doczekać by podziękować Kasi za to co otrzymałam. Hmm, właściwie to mogłam do Niej samej napisać, ale.. jak wyżej napisałam, to moja pierwsza wymianka, pełna niepewności, nawet organizatora nie poinformowałam... Moteczek to jednak przemiły, wyrozumiały, zapobiegawczy organizator. Następnym razem doinformowana i douczona poprawię się. Tu przy okazji chciałam Moteczku podziękować Ci, że mogłam uczestniczyć w tym miłym doświadczeniu jakim była Twoja wymianka.
 Teraz o prezentach. Najpierw pochwalę się tym co otrzymałam. Ja, jako adresatka wymiankowego prezentu przypadłam w udziale Ovillo. Listonosz paczuszką zaskoczył mnie wiele dni przed 8 marca. Za zdziwieniem otwierałam dużą pękatą kopertę. Dopiero po chwili zorientowałam się, że to wymiankowy prezent:) i wyciągałam kolejne składowe, a było tego, że hoho. Koperta przyszła z Belska Białej. Oto co znajdowało się w kopercie:

Piękna kartka z pozdrowieniami i życzeniami, by zapachniało nam wiosną. Życzenia chyba od serca bo wiosną od kilku dni ciut w powietrzu czuć:)



To zawartość w całości:



I po kolei, na każdym zdjęciu podarki. Każdy leży na organzynie, otrzymałam cztery kawałki w różnych kolorach. Chyba się będę musiała skusić na wykonanie jakiejś broszki np:), a może znajdę jeszcze inne dla niej zastosowanie. Lubię szyć, cóś będę mogła organzyną ozdobić, dziękuję:) A na zdjęciu mamy poza organzyną biżuteria:). Super pomysł na regulowany naszyjnik, nigdy nie mogę w punktach sprzedaży znaleźć niczego na szyję w długości jak by mi dpowiadała, a tu będę sobie mogła regulować do woli:). Do kompletu kolczyki z takim samym zminiaturyzowanym kwiatem:) Bardzo oryginalna biżuteria, co prawda nie bardzo pasuje do mojego obecnie sportowego stylu ubraniowego, ale ja jestem zodiakalną romatyczną rybą i myślę, że jeszcze przyjdzie etap odzieży romatycznej (jak w końcu kiedyś schudnę:) ) to będzie jak znalazł. Bardzo ładny, oryginalny komplet, dziękuję.



O, a tu, coś czego potrzebowałam!!:) Podkładki od kubek. Mam co prawda jakieś papierowo plastikowe, mogłabym też zrobić sobie podkładki sama, przecież dekupażuję, ale mi się chciało dzierganych. Tu strzał w dychę, bardzo dziękuję:) Bardzo ładne gwiazdeczki, przy których Kasiu musiałaś się chyba dużo napracować, One są takie melanżowe, jak często musiałaś zmieniać nitki!



I przydasie:) Hmm, nęci mnie robienie biżuterii, Kasiu, a mogłabyś mi przesłać jeszcze trochę czasu:) Zachowam sobie koraliki i karabińczyki (?, tak się nazywają?), jak przyjdzie chwila znudzenia szyciem i dekupażowaniem to dla odmiany chętnie sięgnę bo nie z ochotą spróbuję coś stworzyć, dziękuję:). Pasji nigdy za wiele:)



Były jeszcze słodkości, ale, hmm, ja ponadnormalnym łasuchem jestem. Póki słodyczy nie widzę, to pół biedy, ale na widoku to nieeee, nie są w stanie zaczekać nawet na zdjęcie. Były pyszne, zdrowe (na paznokcie przecież) żelowe miśki i truskawkowa (truskawkowa!, moja ulubiona) czekolada, mniam, dzięks!

No i.. coś na co czekałam do dzisiejszego dnia. Słodkości pochłonęłam, a herbatki ostawiłam sobie na wyjątkowość dnia dzisiejszego. Baardzo lubię herbatki, a dostałam smakowitości! I właśnie zaraz sobie uświęcę dzisiejszy dzień, popijaniem kolejnych kubków z kolejnymi poniższymi herbatkami. Dzisiejszy dzień cały mam wolny, będę dziś szyć i popijać otrzymane herbatki, a zgadnijcie na czym postawię kubeczek:)


Super, naprawdę fajnie jest uczestniczyć w wymiance. Niespodziewajki są cudowne! Ovillo, dziękuję, sprawiłaś mi dużo przyjemnych chwil. Za wszystkie prezenciki bardzo dziękuję, również za czas, uwagę i energię jaką włożyłaś w wykonanie własnorobnych przedmiotów i w przygotowanie paczuszki.

A teraz druga część: ojej, jeszcze nie zaglądałam do blogu adresatki, jeszcze nie wiem czy jest zadowolona, mam nadzieję, że tak, starałam się. Ja w wyniku losowania przygotowałam wymiankowy prezent dla Qury. Moją przesyłkę zaplanowałam wysłać dość późno, tak by adresatka otrzymała ją jak najbliżej 8 marca, by przesyłka przyczyniła się do uśmiechu w Dniu Kobiet. Na początku to był plan, potem okazało się, że to konieczność. Moje dziecko, a właściwie ospa u mojej królewny uziemiła mnie na dwa tygodnie, właśnie te bliższe planowanej wysyłki. Moim prezentem miało być ozdobione pudełeczko, a ja już od jakiegoś czasu wyzbyłam się wszystkich drewienek. Żeby ozdobić pudełeczko, najpierw musiałam je kupić, a tu ta ospa. W dzień byłam uziemiona, popołudniami i wieczorami pracuję. Dopiero w ostatnim tygodniu pozyskałam i zdobiłam pudełeczko. Potem były jeszcze przygody z zepsutym komputerem, tj. brakiem adresu, z rozładowaną baterią w aparacie, w konsekwencji paczuszka została wysłana dopiero w ubiegły czwartek, nadałam ją priorytetem, coś sobie zrobię jeżeli nie doszła na czas.

Na mój prezent składało się ozdobione techniką decoupage pudełeczko wypełnione resztą podarków, tj:
*przydasie, co prawda moja adresatka lubi dziergać, ale lubi też scrapować, więc przydasie to srebrny samoprzylepny papier (trzymałam się zimowych kolorów), dwie poduszeczki do stempelków nasączone zielononiebieskim i srebrnym tuszem oraz stempelek z ozdobnym serduszkiem
* słodkości: trzy śliwki w czekoladzie i rurki milkywayowe, te też wybierałam troszkę sugerując się papierkami, by one również nawiązywały do wymiankowych zimowych kolorów:), tj. niebieski i biały
* oraz napitki, niestety nie znalazłam "drinków" w proszku, a wyczytałam na blogu, że Qura takie lubi, otrzymała w to miejsce 4 herbatki, dwie malinowe i dwie truskawkowe, saszetkę kawy rozpuszczalnej 3 w 1 oraz saszetkę czekolady do rozpuszczenia
* niestety nie obyło się bez zonków, do pudełeczka włożyłam jeszcze karteczkę, na której miały się znaleźć pozdrowienia z Gdyni, przepraszam, przez wspomniane wyżej przygody i pośpiech, no nie wiem jak, ale umknęło mi wypełnienie karteczki. Z tego miejsca więc Cię serdecznie Quro pozdrawiam.
O drugim zonku za chwilę.

I to tyle, może nie wygląda wiele, ale trochę popracowałam przy pudełeczku, mam nadzieję, że się podoba mimo pomyłki, która się na pudełeczku niestety znalazła. W złym kierunku nałożyłam serwetkę. Kwiatki powinny "wyrastać" ze strony , z której się pudełko otwiera. To tak jak człowiekowi bardzo zależy, a do tego dojdzie pośpiech.. Dla lepszej orientacji skorzystałam z szablonu i "wymalowałam" na odpowiedniej ściance kwiatek (niestety to był mój pierwszy kontakt z szablonem i kwiatek też nie jest taki jak powinien być). Mimo wszystko wydaje mi się, że pudełko, przynajmniej na żywo, robi dobre wrażenie. Wnętrze pudełeczka jest czarne (jak to czasem zimą bywa, buro). Niestety nie mam więcej zdjęć, bo mi padła bateria, może Qura wykona kilka i mi użyczy. Poproszę ją.





A teraz idę oglądać blogi, mojej obdarowanej, mojej darczyni i reszty wymiankowych uczestniczek.

niedziela, 27 lutego 2011
Coć trzeba zmienić

Mój plan wymaga przeróbki. Blogowanie raz w tygodniu to nie jest dobry plan. W tygodniu naprawdę trzymam swe zapędy w ryzach i zostawiam blogowanie na weekend. Okazuje się, że blogowanie jest czasochłonne:),odkrywcze nie?:). W każdym bądź razie zbyt czasochłonne by wyblogować co należy na tydzień przy jedym podejściu. W mijający weekend przejrzałam wszystkie blogi, ale już komentarze nie wszędzie zostawiłam, a wiem, że są miłe:) Tak sobie myślę, że ok, wpisu dokonam raz w tygodnium, w końcu to miał byc blog o moich wytworach, a te planuję tworzyć na tydzień tylko raz. Przeglądanie jednak wszystkich interesujących mnie blogów rozłożę na trzy podejścia tygodniowo, kategoriami, przy pierwszym podejściu obejrzę dokładnie, wypowiem się na blogach dotyczących dekupażu, za drugim szycia i za trzecim innych twórczości oraz kulinariów. O. Potestuję i zatwierdzę lub dokonam kolejnych zmian:)

Taka sztywniara jestem, jak sobie nie rozplanuję to nie wiem jak się w świecie poruszać:)

 
1 , 2 , 3